Strona główna FreeStyle Libre zamów online! Forum dyskusyjne Facebook Twitter NK YouTube Instagram Snapchat RSS Kontakt
  1. Wiadomości
  2. O cukrzycy
  3. Porady
  4. Sprzęt i leki
  5. Więcej
  6. Przydatne
  7. O portalu
diabetyk24.pl
Accu-Chek Solo
FreeStyle Libre
mylife YpsoPump
Artykuły
O cukrzycy
Cukrzyca typu 2
Odżywianie
Pompy insulinowe
Monitoring glikemii
Glukometry
Nakłuwacze
Peny
Insuliny

Dodaj komentarz
Cukrzyca i sport

Opowiadanie Joasi

dodano: 2 października 2007 r.

Cześć Wam, tu Joasia. Moja historia ("przygoda") z cukrzycą trwa nieprzerwanie od ponad 11 lat. Miałam wtedy 34 lata i wiadomość o chorobie trafiła mnie jak "grom z jasnego nieba". Z początku nie rozumiałam, co się ze mną dzieje. Dziwne objawy (typowo książkowe) kładłam na karb innego mojego schorzenia, które leczyłam hormonalnie. Ale lekarka rodzinna, po przeanalizowaniu moich wyników badań (385 mg/dl), nie miała cienia wątpliwości, że to cukrzyca I typu. Byłam młoda, zdrowa, waga w normie. Jak to możliwe, że dopadło mnie takie wstrętne choróbsko?! Przecież to niemożliwe! I tak skończyło się moje beztroskie życie. Długo odczuwałam bunt. Z resztą, z chorobą nie pogodziłam się do dzisiaj i wątpię, czy to kiedykolwiek nastąpi. W porównaniu z niektórymi diabetykami, mój cukrzycowy staż nie jest zbyt długi, ale niestety mam już powikłania (polineuropatia, kłopoty ze wzrokiem). Stąd od jakiegoś czasu jestem na rencie.

Do sportu właściwie ciągnęło mnie od zawsze, lecz nie miałam możliwości (czy raczej cierpliwości) uprawiania jakiejś konkretnej dyscypliny przez dłuższy czas. Dlatego swoje sportowe zainteresowania skierowałam ku górom, tj. wędrówkom z plecakiem oraz narciarstwu. Poza tym z Katowic w Beskidy mam całkiem blisko. Miłość do gór zaszczepili we mnie, jeszcze w dzieciństwie, rodzice. To z nimi (jeszcze jako zdrowa osoba) poznawałam pierwsze turystyczne szlaki, noclegi w schroniskach i próbowałam wspinaczki po tatrzańskich turniach. Cukrzyca wcale nie pozbawiła mnie mojej pasji. Nadal włóczę się z plecakiem, ale nigdy nie robię tego w pojedynkę. Po prostu boję się, że dopadnie mnie nagła hipoglikemia (coraz słabiej ją odczuwam, dopiero przy poziomie ok. 45 - 50) i nie zdążę sama w porę zareagować.

W górach czuję się jak zdrowa osoba. Cukier niski (czasami za bardzo), dawki insuliny znikome, a nawet z niektórych rezygnuję całkowicie (z resztą za radą i wiedzą diabetolożki).Wtedy nareszcie mogę delektować się jakimś (kiedy indziej zakazanym) batonikiem czy ciastkiem. Wszystko to sprawia intensywny wysiłek fizyczny. Czuję wtedy, że cukrzyca jest daleko ode mnie, że jest tylko jakimś nierealnym snem.

Oczywiście nie tylko góry wypełniają mój wolny czas. W dni powszednie po prostu dużo chodzę (właściwie są to intensywne marsze). Zauważyłam, że już nie potrafię normalnie spacerować. Zawsze pędzę jakbym w nogach miała motorek. Od tych ciągłych marszów mam niezłą kondycję. Przydaje się ona w zimie do szusowania na nartach, bo i to uprawiam (i nigdy sama). Do plecaka wrzucam glukometr, wstrzykiwacz ( po mojemu "pikacz"), termos z gorącą herbatą, jakąś kanapkę, coś słodkiego i jeżdżę, jeżdżę i jeżdżę do upadłego. Żyć, nie umierać!

Niecały miesiąc temu spędziłam dwa tygodnie nad morzem na turnusie rehabilitacyjnym. Tam miałam możliwość spróbowania nordic walking. Marsze odbywały się brzegiem morza, boso. Jest to bardzo fajna rzecz. Nogi nie męczą się tak bardzo, za to pracują ręce i cala reszta ciała. Nie wiedziałam, że od chodzenia mogą boleć ręce!

Ostatnio zachciało mi się jeszcze wzmocnić mięśnie w mniej naturalny sposób, a mianowicie na siłowni (sztangielki, jakiś atlasik i te rzeczy). Pot leje się strumieniami, mięśnie bolą, ale to jest sama przyjemność. Wtedy czuję, że żyję i mogę wszystko.

Moim marzeniem (z resztą niejedynym) na najbliższą przyszłość jest znowu umieć robić pompki oraz powrócić do uprawianego kiedyś karate kyokushinkay, które przed chorobą trenowałam przez ponad 10 lat. Jestem dobrej myśli.

Sport, a właściwie każdy rodzaj ruchu, jest ogromnie ważny i potrzebny w życiu człowieka. Szczególnie diabetyka, o czym nie muszę nawet nikomu wspominać. W końcu liczy się jakość życia, a za tym idzie i jego długość (ja zamierzam żyć co najmniej do setki). Może doczekam w dobrym zdrowiu, aż NFZ zrefunduje wszystkie insuliny, pompy i inne udogodnienia potrzebne każdemu cukrzykowi. Czego i Wam życzę.

Joasia
(dane do wiadomości Redakcji)





Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, koniecznie polubcie nasz profil na FB!



reklama




Najnowsze komentarze [0]

Masz swoją opinię na ten temat? Tu jest miejsce, gdzie możesz ją wyrazić! Pisz, komentuj i dyskutuj. Pamiętaj o tym, że nie będą tolerowane niecenzuralne wypowiedzi i wulgaryzmy.


Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Bądź pierwszy, dodaj swoją opinię!




Powrót Do góry

XXII Zjazd Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego



mojacukrzyca.org - Cukrzyca i sport: Opowiadanie Joasi
Jeżeli na tej stronie widzisz błąd lub masz uwagi, napisz do nas.


Poznaj cukrzycę
Nowość!
Przydatne
Informacje
Ogłoszenia
Sklep dla diabetyków
Kącik literacki
Wszystko o Accu-Chek
Specjalista radzi
Polecamy
DiABEtyK
Na komputer i telefon
Ministerstwo Zdrowia
Światowy Dzień Cukrzycy
Cukrzyca tamtych lat
DME obrzęk plamki
Ciekawostki
O portalu

Redakcja portalu | Napisz do redakcji | Newsletter | O portalu | Media o portalu | Linki | Partnerzy | Nasze bannery | Logo do pobrania | Patronat medialny
Portal mojacukrzyca.org ma charakter jedynie informacyjny. Wszelkie decyzje odnośnie leczenia muszą być podejmowane w porozumieniu z lekarzem i za jego zgodą.
Portal jest prowadzony przez osobę fizyczną wyłącznie w celach osobistych. | Copyright © mojacukrzyca.org 2001-2021 Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Ostatnia modyfikacja: Czwartek, 22 kwietnia 2021 r.

Zadaj pytanie on-line