Strona główna Forum dyskusyjne Facebook Twitter NK YouTube Instagram Snapchat RSS Kontakt
Forum | Zamów Kartę Diabetyka | Ogłoszenia | Najbliższe spotkania | Infolinie | Karta informacyjna | Wyszukiwarka | Ciekawe linki | Media o portalu | Patronat medialny | Partnerzy | Newsletter
Wtorek, 19 września 2017 r. diabetyk24.pl
Accu-Chek Performa
Sklep dla diabetyków
Newsletter
Artykuły
O cukrzycy
Cukrzyca typu 2
Odżywianie
Pompy insulinowe i CGM
Glukometry
Nakłuwacze
Peny
Insuliny
DME obrzęk plamki
Zdrowe Nogi
Ciekawostki

Dodaj komentarz
Z cukrzycą po górach

Grudniowa wyprawa w Beskidy
autor tekstu: Leszek Bartołd, dodano: 28 kwietnia 2016 r.

Z cukrzycą po górachKolejny reportaż poświęcę górom z mojego najbliższego otoczenia, czyli Beskidom, zlokalizowanym w rejonie Bielska-Białej (Beskid Śląski). Z okien mojego mieszkania w Kętach, przy sprzyjającej aurze, zwłaszcza po silnym wietrze halnym, dobrze widoczna jest góra Szyndzielnia. A precyzując to bardziej dokładnie, zauważalna staje się wówczas górna stacja kolejki linowej (959m n.p.m.) wraz z radiowo-telewizyjną stacją przekaźnikową i jej końcową nitką wjazdową.

A po jej prawej stronie ukazuje się zbocze dawnej trasy narciarskiej tzw. Sahary. Taką panoramę najwyraźniej możemy zaobserwować zimą, gdy góry pokryte są śniegiem. Osoby mające sokoli wzrok, gdy słońce jest już nisko nad zachodnim horyzontem, zobaczą nawet stalowy maszt z antenami telekomunikacyjnymi stojący na szczycie Klimczoka (1117m n.p.m.). Wzniesienie to jest z kolei najwyższym punktem i jednocześnie wizytówką miasta Bielsko-Biała.

Patrząc przed siebie, do owych szczytów mamy odległość wynoszącą około 22 kilometry. Mógłbym powiedzieć, że mieszkam w zasięgu czterech gór, bo poza już wymienionymi, najbliżej nas widoczny jest jeszcze 35-metrowy, stalowy Krzyż Trzeciego Tysiąclecia na szczycie Chrobaczej Łąki (828m n.p.m.) w Beskidzie Małym. Dominujący nad Kozami, czyli największą pod względem liczby mieszkańców wsią w Polsce, oraz pięknie oświetlony nocą sprawia, że dostrzegany jest z najbardziej odległych miejscowości regionu.

(...) Nastawiłem "budzenie" w telefonie na 6-tą rano, ale ze snu wybiłem się znacznie wcześniej. Było jeszcze ciemno, a na zewnątrz padał słaby deszcz. Z każdą, kolejną minutą nasłuchiwania deszczowej melodii, jakakolwiek dzisiejsza wyprawa traciła w moich oczach sens. Po usłyszeniu dzwonka w smartfonie, leżąc jeszcze w łóżku, zastanawiałem się, czy warto wstawać skoro świt, gdy za oknem siąpanina, a ciężkie chmury totalnie przysłaniały powoli jaśniejące niebo. Jednak SMS - owa wiadomość od kolegi, niezależnie od niepomyślnych w tym momencie czynników atmosferycznych, zmotywowała mnie na tyle, że wstałem natychmiast i od razu i wziąłem się za zbieranie ekwipunku na drogę. Obudziłem Sebastiana, a po zjedzeniu śniadania byliśmy gotowi do drogi. Janusz przyjechał pod nasz blok punktualnie o godz. 7.30. Przestało nawet padać, więc były jakieś szanse na udany, chociażby niewielki rekonesans na świeżym powietrzu.

Leszek Bartołd od 3 lat regularnie chodzi po górach. Po jednej z takich wypraw, do Słowackiego Raju w roku 2012 powstał pierwszy z jego górskich reportaży. Teraz planuje wydać w książce pod tytułem "Z cukrzycą po górach". "Nie mogłem wrócić do pracy, musiałem się czymś zając, więc zacząłem opisywać to, co lubię. Tak narodził się pomysł na cały cykl reportaży "Z cukrzycą po górach". Póki co gotowych jest ich osiem. To one znajdą się w książce pod takim samym tytułem." - mówi Leszek w kwietniowym numerze biuletynu informacyjnego PSD.

(...) Przed wyruszeniem z Olszówki Górnej na szlak, jeszcze w aucie zmierzyłem poziom cukru. Wynik był idealny (105mg%), ale wyciągnąłem małą kanapkę i postanowiłem ją skonsumować. Silny wiatr przeganiał czarne chmury po niebie i nie było wiadomo, jaką pogodę mogą nam one przynieść. Opatuleni po same szyje, z czapkami na głowach zaciągniętymi po uszy, byliśmy gotowi na dalszą trasę. O godzinie 8.30 szlakiem czerwonym ruszyliśmy w kierunku polany pod Dębowcem. Stąd to około 15 minut drogi. Mimo, że mamy już prawie połowę grudnia, to śniegu na tej wysokości nie ma, nawet na przysłowiowe lekarstwo. Wyasfaltowaną ścieżką, w początkowym odcinku mocno już wyeksploatowaną, dotarliśmy do obrzeży osiedla prywatnych domów jednorodzinnych. Po minięciu ostatnich rezydencji, szlak czerwony kieruje się w prawo do góry. My postanawiamy odbić w przeciwną stronę, do toru saneczkowego o promienistej nazwie Słoneczna Polana. Dzięki podgrzewanej zimą rynnie zjazdowej o długości 410 metrów, funkcjonuje przez cały rok. Posiada też oświetlenie oraz monitoring, przez co stanowi wymarzone miejsce zabawy dla całej rodziny.

Cały tekst i zdjęcia do pobrania w formie PDF (8 mb)

Grudniowa wyprawa w Beskidy


Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, koniecznie polubcie nasz profil na FB!


reklama






Najnowsze komentarze [0]

Masz swoją opinię na ten temat? Tu jest miejsce, gdzie możesz ją wyrazić! Pisz, komentuj
i dyskutuj. Pamiętaj o tym, że nie będą tolerowane niecenzuralne wypowiedzi i wulgaryzmy.


Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Bądź pierwszy, dodaj swoją opinię!


Powrót Do góry

mojacukrzyca.org - Z cukrzycą po górach: Grudniowa wyprawa w Beskidy
Jeżeli na tej stronie widzisz błąd lub masz uwagi, napisz do nas.


Dana Diabecare R
Contour Plus One
MOJACUKRZYCA.TV
Przydatne
Informacje
Ogłoszenia
Sklep dla diabetyków
Kącik literacki
Wszystko o Accu-Chek
Specjalista radzi
DiABEtyK
Polecamy
Magazyn PEN
Na komputer i telefon
Ministerstwo Zdrowia
Światowy Dzień Cukrzycy
Cukrzyca tamtych lat
O portalu

Redakcja portalu | Napisz do redakcji | Newsletter | O portalu | Media o portalu | Linki | Partnerzy | Nasze bannery | Logo do pobrania | Patronat medialny
Portal mojacukrzyca.org ma charakter jedynie informacyjny. Wszelkie decyzje odnośnie leczenia muszą być podejmowane w porozumieniu z lekarzem i za jego zgodą.
Portal jest prowadzony przez osobę fizyczną wyłącznie w celach osobistych. | Copyright © mojacukrzyca.org 2001-2017 Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Ostatnia modyfikacja: Wtorek, 19 września 2017 r.

Zadaj pytanie on-line