Strona główna Forum dyskusyjne Facebook Twitter NK YouTube Instagram Snapchat RSS Kontakt
  1. Wiadomości
  2. O cukrzycy
  3. Porady
  4. Sprzęt i leki
  5. Więcej
  6. Przydatne
  7. O portalu
Niedziela, 19 listopada 2017 r. diabetyk24.pl
Pompa mi pasuje!
Sklep dla diabetyków
Światowy Dzień Cukrzycy
Newsletter
Artykuły
O cukrzycy
Cukrzyca typu 2
Odżywianie
Pompy insulinowe
Monitoring glikemii
Glukometry
Nakłuwacze
Peny
Insuliny
DME obrzęk plamki
Ciekawostki

Dodaj komentarz
Kącik literacki

Cukrowa śmierć - Włodzimierz Janowski
dodano: 9 maja 2013 r.

Na adres redakcji dostaliśmy e-maila od Pana Włodzimierza Janowskiego, który przesłał do nas, jak sam o niej pisze, książkę pt. CUKROWA ŚMIERĆ. Jeżeli masz ochotę zapoznać się z 21 stronicowym opracowaniem, zobaczyć jak dawniej wyglądało leczenie cukrzycy, zapraszamy do pobrania pliku i lektury.

Moją "Cukrową śmierć" popełniłem w celu napełnienia nadzieją serc coraz większej ilości ludzi, w tym coraz młodszych. Żyję tylko dlatego, że miałem nadzieję "załapania" się na postęp w nauce, który miał już w latach osiemdziesiątych zlikwidować wszelkie choroby uwarunkowane genami - pisze Pan Włodzimierz.

Informacje przedstawione w tej publikacji są subiektywnymi opiniami autora i nie są równoznaczne z opiniami redakcji portalu mojacukrzyca.org. Każdy Czytelnik wykorzystuje poglądy przedstawione przez Autora dla własnych potrzeb jedynie na własną odpowiedzialność.

Oto fragment książki pt. "Cukrowa śmierć":

(...) Padła diagnoza. Diabetes Mellitus - cukrzyca. Byłem zbyt młody by zdawać sobie sprawę z tego co mnie spotkało. Myślę, że nie zdawała sobie z tego sprawy cała rodzina. Kiedy lekarz prowadzący mnie poinformował matkę o konieczności wstrzykiwania do końca życia insuliny, to tak naprawdę nikt sobie nie wyobrażał z jakimi się to wiąże konsekwencjami i trudnościami. Insulinę jako lek wynaleziono dopiero w roku dwudziestym pierwszym. W czasie kiedy ja zachorowałem lekarze dysponowali jedynie insuliną krystaliczną i cynkprotaminową. Krystaliczna działała tuż po wstrzyknięciu, rozkładając czas działania na siedem godzin. Cynkprotaminowa zaś rozpoczynała działanie kilka godzin po wstrzyknięciu działając kilkanaście godzin. Były to insuliny z wołów i świń.

Pierwsze próby produkcji insuliny mającej zastąpić ludzką pochodziły z trzustek psich. Mieszankę tę podawano tylko raz dziennie, co było sprzeczne z fizjologią pracy trzustki, a to powodowało i powoduje powikłania cukrzycowe. Co było prawdziwą przyczyną powstawania straszliwie bolesnych owrzodzeń w miejscach iniekcji tego na chwilę obecną nikt nie wie. (...)


Matka gotowała igły i strzykawkę w garnuszku, wyłożonym gazą. Jeszcze wcześniej do dyspozycji była tylko wata, która szybko ulegała zabrudzeniu zapychając igły. Gotowało się to na gazie maszynki kuchennej. Bywało, że matka zajęta czymś innym zapominała o postawionej do gotowania strzykawce, z której wytapiała się cyna i tak trudno zdobyty sprzęt do przedłużenia egzystencji nadawał się na śmietnik. Wtedy to pojawiał się problem ratowania życia.

Pamiętam dobrze podobny przypadek Matka w poszukiwaniu możliwości podania mi insuliny, gdyż tę należało wstrzyknąć w określonym czasie pojechała wraz ze mną na Pogotowie. Poprosiła dyżurną pielęgniarkę o podanie leku wręczając jej buteleczkę. Matkę ogarnął popłoch, gdy wydawać by się mogło fachowa siła wyjęła ze sterylizatora strzykawkę piątkę chcąc nią podać lek mieszczący się ledwie w jedynce. Na uwagę, że podanie insuliny może być wykonane jedynie strzykawką insulinówką pielęgniarka powiedziała, że wie co robi. Nie pozostało matce nic innego jak natychmiast zabrać mnie i szukać ratunku gdzie indziej.

Dzisiaj nie pamiętam kto okazał się tak wspaniałomyślny i kompetentny faktem jest, że żyję. Otóż jakiś czas później od chwili zachorowania w moim organizmie nastąpiła remisja. Jej początkiem była straszliwa hipoglikemia. Proszę sobie wyobrazić pięcioletniego malca, który konsumuje osiem obiadów jeden po drugim. Jak powiedział lekarz, u którego zjawiliśmy się następnego dnia obiady te uratowały mi życie. Zaczęto zmniejszać dawki insuliny. Doszło do zaprzestania wstrzykiwania życiodajnego białka. Nie kłuto mnie miesiąc. Po tym czasie wszelkie nadzieje prysły. (...)


Pobierz

ok. 400 KB

Aby pobrać plik należy kliknąć prawym przyciskiem myszki na wybranym obrazku, następnie "Zapisz element docelowy jako..."! Rozpocznie się pobieranie pliku.


Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, koniecznie polubcie nasz profil na FB!


reklama






Najnowsze komentarze [13]

Masz swoją opinię na ten temat? Tu jest miejsce, gdzie możesz ją wyrazić! Pisz, komentuj
i dyskutuj. Pamiętaj o tym, że nie będą tolerowane niecenzuralne wypowiedzi i wulgaryzmy.

~Włodzimierz Janowski  IP: 79.184.3.xxx(2016-04-03 15:36:39)
Wielce Szanowni cierpiący na najprzeróżniejsze choroby autoimmunizacyjne! Uzupełniam swój „kawałek” Internetu, oddany mi przez „trzymających władzę” nad www.mojacukrzyca.org. Dziękuję za to, że jako wielo- dekadowy diabetyk mogę wyrazić swój pogląd na temat męczącej mnie prawie od niemowlęctwa cukrzycy typu I. Ten wpis wywołała w radio tok.fm wypowiedź „specjalistki od choroby zwanej „bąblowicą (EB) – nie mylić z chorobą pasożytniczą o podobnej nazwie. Z przerażeniem wysłuchałem ciągu skutkowego tej przypadłości, ale jak zwykle zabrakło przyczyny. Otóż sam fakt braku odpowiednich „zaczepów w białku tworzącym potrzebny enzym (łączący nabłonek ze skórą właściwą) to skutek „zamieszania” w organizmie – układ nerwowy i odpornościowy. Wciąż oczekuję otwarcia na wydziałach medycznych działu AUTOIMMUNOLOGII, którego wciąż brak. Skutkami „odruchu zapalnego” parają się dermatolodzy, diabetolodzy, interniści i cała kupa innych tzw. akademickich lekarzy. Kilka dni temu prof. Z Poznańskiej Poradni Bólu stwierdził publicznie, że lekarze nie mają pojęcia o chorobach autoimmunizacyjnych. „Przyczyna nakręca skutek – daje zajęcie, a to daje pełen żołądek, bez żarcia nie ma życia” – to mówi wszystko.

~Włodzimierz Janowski  IP: 79.186.229.xxx(2016-04-01 19:22:00)
Wielce Szanowna Pani Matko! Ja i Pani z synem to o wiele za mało, abyśmy mogli stanowić dowód dla tak opornego środowiska jak środowisko medyczne Medycyna to sztuka, a nie nauka. Środowisko tak samo zachłanne na łatwy zarobek jak każde inne, stąd jego beznadziejny poziom w wyleczaniu. „Aby mogło się zacząć coś dziać”, i aby było to zauważalne, takich jak ja oraz Pani z synem powinno być przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy. Pozdrowienia.

~matka  IP: 89.69.34.xxx(2016-02-15 18:23:37)
Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam Pańską pracę. Od siebie mogę dodać to, że moje dziecko, które cierpiało z powodu zespołu złego wchłaniania, ma od dziecięctwa cukrzycę typu1, ja natomiast nigdy nie tolerowałam krowiego mleka, mam uczulenie na kwas acetylosalicylowy, po papryce wysypkę, od kilku lat mam chorobę Hashimoto, obecnie cukrzycę t.2 (być może t.1) Uważam , że mój (nasz) przykład potwierdza Pana teorie zawarte w publikacji.

~W. Janowski  IP: 83.21.13.xxx(2014-07-10 11:52:24)
Szanowny adwersarzu, polecam „Na pohybel katolictwu”, autora Antoniego Wicyka. Ponadto „Boga urojonego” Richarda Dawkinsa.

~W. Janowski  IP: 83.25.92.xxx(2014-05-25 11:52:53)
Jeszcze jedno Panie adwersarzu! Użył Pan przymiotu „wojujący” ateista. Otóż nie ma żadnych logicznych przesłanek, aby to tylko katolicy mieli uprawnienia do odwiecznego wojowania, palenia na stosach, wieszania, rozczłonkowywania maltretowanych ofiar „łożem madejowym”, „gruszką”, cęgami rozrywającymi ciało zamęczanych ofiar, trucizny czy straszeniem ekskomuniką, do dzisiaj uprawiając w większości bezkarnie pedofilstwo. „Kłaniają” się wymordowani Katarowie i Templariusze, a nawet Indianie z Ameryki Płn.

~W. Janowski  IP: 83.25.92.xxx(2014-05-22 20:38:08)
Szanowny Adwersarzu! Rozważania nad istnieniem lub nieistnieniem Boga pozostawię Panu, a ja nadal będę zajmował się pogłębianiem i propagowaniem wiedzy naukowej, rozwijającej bez wątpienia intelekt, ponieważ tylko ta pozwala milionom diabetyków postawić mur hipokryzji i pazerności „trzymających władzę” nad zdrowiem i życiem „owieczek cierpiących również na wiele chorób autoimmunizacyjnych, o których Pan prawdopodobnie nie ma wielkiego pojęcia.

~loop  IP: 77.245.242.xxx(2014-05-22 12:36:04)
Pan autor jest wojującym ateistą na siłę próbującym wcisnąć czytelnikom swój światopogląd. Czyni to bez polotu używając dziecinnych argumentów. Proponuję troszkę głębszej refleksji. Przyda się. Na początek, jeśli stać cię, drogi ateisto (ponoć intelektualisto) na jakiekolwiek wyzwania intelektualne proponuję trzy książki: Bóg. Czy są powody by wierzyć? - Timothy Keller; Bóg (nie) istnieje. Wyznanie ateisty- Antony Flew oraz Bóg, wolność, zło - Alvin Plantinga.

~W. Janowski  IP: 83.11.241.xxx(2014-05-07 11:34:14)
Moje osobiste doświadczenia wskazały abym z pożywienia wykluczył również acetylosalicyl, paprykę, . Nastąpiła poprawa krążenia, cofnięcie retinopatii, objawów jaskry.

~W. Janowski  IP: 83.8.189.xxx(2014-05-03 19:26:57)
O krowim mleku pisał ok. 1993 r. ŚWIAT NAUKI. Zawsze po wypiciu tego mleka miałem biegunki.

~W. Janowski   IP: 83.23.214.xxx(2014-05-02 17:12:51)
Odpowiadam na pytanie. Szanowna Pani! Już w połowie lat osiemdziesiątych przeczytałem o wywoływaniu cukrzycy typu I przez krowie mleko. Już wcześniej we Finlandii prowadzono badania w rodzinach zagrożonych tym typem cukrzycy eliminując z pokarmu wszelki pokarm związany z krowim mlekiem. Konflikt genowy, ale potrzeba triady autoimmunizacyjnej.

~nesca2@interia.pl  IP: 89.68.80.xxx(2014-01-30 23:56:39)
Bardzo interesująca publikacja. Też mam za sobą złe doświadczenia z glutenem. Mam pytanie do autora, który pisze: "Podjąłem [...] dietę bezglutenową oraz wyeliminowałem surowicę bydlęcą, w miejsce której używam surowicę kozią", co Pan ma na myśli pisząc o surowicy bydlęcej? Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź.

~Marysia  IP: 83.7.152.xxx(2013-05-11 20:52:30)
Opowiadanie jest dla mnie interesujące dobre, bo szczerość z niego tryska jak iskra z ogniska.Pouczające też i dlatego nabrałam śmiałości i swoją historię tej słodkiej miłości opiszę też ,bo wstyd uciekł ode mnie także ,ukrywałam niepotrzebnie i chociaż lekarz radził mi abym insulinę brała to ja się wolałam zapychać tabletkami wstrętnymi, bo bardzo gorzkimi i miałam do nich taki wstręd ,że przyszedł czas abym odrzucila je.

~grzegorzpawlowski1@onet.pl  IP: 77.253.183.xxx(2013-05-09 13:39:21)
sam zachorowałem na początku 1974 roku a bjawy to w ciągu miesiąca schudłem 20 kg.piłem litrami bo pragnienie ogromne lekarz zakładowy powykonaniu badań diagnoza cukrzyca młodzieńcza i skierowanie do jedynej poradni cukrzycowej na śląsku w zabrzu i przepisano trzy dawki insiliny bydlęcej lente i semilente samo wstrzykiwanie sam musiałem opanować igłami 12 i strzykawką 3cm to był horror przepowiadano mi rok życia z cukrzycą przepracowałem 34 lata w przemyśle ciężkim(stalownia i koksownia) na zmiany.


Powrót Do góry



mojacukrzyca.org - Kącik literacki: Cukrowa śmierć - Włodzimierz Janowski
Jeżeli na tej stronie widzisz błąd lub masz uwagi, napisz do nas.


Dana Diabecare R
Contour Plus One
mojacukrzyca.TV
Przydatne
Informacje
Ogłoszenia
Sklep dla diabetyków
Kącik literacki
Wszystko o Accu-Chek
Specjalista radzi
DiABEtyK
Polecamy
Na komputer i telefon
Ministerstwo Zdrowia
Cukrzyca tamtych lat
O portalu

Redakcja portalu | Napisz do redakcji | Newsletter | O portalu | Media o portalu | Linki | Partnerzy | Nasze bannery | Logo do pobrania | Patronat medialny
Portal mojacukrzyca.org ma charakter jedynie informacyjny. Wszelkie decyzje odnośnie leczenia muszą być podejmowane w porozumieniu z lekarzem i za jego zgodą.
Portal jest prowadzony przez osobę fizyczną wyłącznie w celach osobistych. | Copyright © mojacukrzyca.org 2001-2017 Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Ostatnia modyfikacja: Piątek, 17 listopada 2017 r.

Zadaj pytanie on-line